Przejdź do treści
SEO

SEO

Ruch stracony przy migracji jest najdroższym ruchem, jaki możesz stracić.

Zmień platformę, design albo markę, nie tracąc widoczności, za którą płaciłeś latami.

Migracje wykładają się po cichu. Serwis startuje, wszystko wygląda dobrze, a trzy tygodnie później raporty pokazują spadek, którego nikt nie umie przypisać do jednej decyzji - bo złożył się na niego czterdzieści drobnych, podjętych, gdy termin był bliżej niż lista kontrolna.

Pracujemy przed, w trakcie i po: mapujemy, co istnieje, ustalamy, co gdzie trafia, testujemy na środowisku testowym i pilnujemy indeksu przez te tygodnie, które faktycznie decydują o wyniku.

Jak to działa

01

Spisać, co istnieje, zanim przestanie istnieć

Każdy zaindeksowany adres, jego pozycje, ruch i linki przychodzące. Po starcie tych informacji nie da się odtworzyć, a bez nich nikt nie rozstrzygnie, czy spadek jest realny, czy ta strona nigdy nie miała ruchu.

02

Zmapować każdy adres do celu

Jeden do jednego wszędzie, gdzie to możliwe. Hurtowe przekierowanie wszystkiego na stronę główną jest najczęstszym błędem migracji i wyrzuca dokładnie to, co miało zostać zachowane.

03

Testować na środowisku testowym, nie na terminie

Przekierowania, canonicale, dane strukturalne i renderowanie sprawdzone przed startem, a nie diagnozowane po nim. To jest etap, który wypada, gdy termin się przesuwa - i którego wycięcie zamienia migrację w projekt naprawczy.

04

Pilnować tygodni, które decydują o wyniku

Indeksacja, błędy i pozycje sprawdzane początkowo codziennie. Większość szkód migracyjnych da się naprawić, jeśli wyłapie się je w pierwsze dwa tygodnie, i robi się kosztowna, gdy się ich nie wyłapie.

Co dostajesz

  • Inwentaryzacja przed migracją: adresy, pozycje, ruch, linki
  • Kompletna mapa przekierowań, zwalidowana na środowisku testowym
  • Lista kontrolna na dzień startu, z wykonawcami i kolejnością
  • Codzienny monitoring indeksu przez pierwsze tygodnie
  • Raport po starcie oddzielający realne straty od szumu

Porozmawiaj z Organicly